Jest to jeden z najtańszy modeli gazowych jakie są dostępne na naszym rynku. Najtańszy nie znaczy najgorszy. Jest niewielkich rozmiarów, bardzo przypomina SigSauer'a P-232. Nie posiada mechanizmu Blow Back, przez co jest bardziej ekonomiczny. Ma dużą siłę wyrzutu, co wcale nie przeszkadza w stosowaniu amunicji każdego typu z wyjątkiem kulek barwiących (pękają w lufie i brudzą mechanizm modelu).
Skrzydełkowy bezpiecznik umieszczony jest z lewej strony zamka w zasięgu kciuka. Wygodny chwyt z drewnopodobnego plastiku pozwala na pewne trzymanie broni nawet spoconą dłonią. Wgłębienie na suwadle biegnące wzdłuż lufy daje możliwość zamontowania na nim zwykłego rubinowego lasera.
Drażni natomiast mała pojemność magazynka (tylko 11 kulek). Małe gabaryty mają również pewną wadę, mianowicie ciężko jest celować po lufie. Przy strzelaniu do góry nogami (np. zjazdy na linie głową w dół) daje o sobie znać brak zaworka kontrolującego zużycie gazu. Z lufy idzie wielka chmura gazu i po wystrzelaniu jednego magazynka trzeba go ponownie nabijać.
Strzela dość głośno. Bezpiecznik zbyt lekko chodzi i czasami broń sama się zabezpiecza, a to jest niekiedy bardzo denerwujące, zwłaszcza gdy przeciwnik już ma Cię na muszce.
Bardzo twardy spust powodował, że po pierwszym strzelaniu na palcu pojawił się bolesny bąbel, który później pękł i konieczna była szybka reanimacja za pomocą plasterka.
Ogólnie rzecz biorąc: odpowiednia jakość za rozsądną cenę. Doskonale nadaje się jako broń boczna.
Koszernie Krwawy Rabin:
"Broń krótka, waga idealna do rozmiarów. Nie marnuje dużo gazu. Uprzedzam jednak od razu: w przeciwieństwie do innych gaziaków (np. Beretta) nie nadaje się do ciągłej walki. Ci którzy chcą poszarżować niech lepiej go sobie odpuszczą. Nadaje się jednak do krótkich i bliskich (do ok. 7 metrów) starć typu: zasadzki, czy bronienie okopu. Największa wada: magazynek ma pojemność 11 kulek. Dlatego powinien zainteresować wytrawnych strzelców, którzy chcą mieć taniego gaziaka za rozsądną cenę."
Dobry pistolet do wymuszania posluchu, czyli do oficerskiej kabury (takiej na P64 czy Makarowa, zamknietej - atutem jest to, ze akurat do niej pasuje). Mozna strzelic z odleglosci 1m i nie wyrzadzi zbyt duzej krzywdy (nie celuje sie oczywiscie w twarz). Podwojne kulki zdarzaly sie takze w moim egzemplarzu.
Po kilkukrotnej wymianie zaworu (peka po jakims czasie i wymaga wymiany, koszt czesci w Tajgunie to ok. 2 PLN) wyrobily mi sie gwinty na dole zbiornika, i do wymiany jest caly zbiornik gazu.
Od ponad roku pistolet sprzedawany jest z gwintem na tlumik HFC.
Mój Mauser z kolei wyrzucał z początku po dwie kulki, które w locie odbijały się od siebie, wynikiem czego były "widełki", czyli jedna leciała metr w lewo, a druga w prawo. (rozrzut 2m na odległości 10m to chyba spory). Na szczęście już to naprawiłem. Sam pistolet był za lekki, więc wpakowałem mu ze 200g cyny w okłądki rękojeści. Teraz się go już czuje w ręku. Ogólnie nie poleciłbym tego sprzętu kumplowi z drużyny... Wystarczy, że ja go mam, a jak oba się zatną to co wtedy?